Nepalskie tropiki czyli o poszukiwaniu nosorożców w Parku Chitwan

Co i kogo można zobaczyć w Parku Chitwan?

Nepal to nie tylko Himalaje. W tym małym kraju znalazło się miejsce niezwykle. Jest nim Park Chitwan, gdzie na swobodzie żyje: ponad 600 nosorożców, kilkadziesiąt tygrysów bengalskich, niedźwiedzie, krokodyle (w tym ghariale żywiące się jedynie rybami) kobry i 500 gatunków ptaków (m.in marabuty, king fishery, kaczki syberyjskie, pawie itd.

I naprawdę większość z tych gatunków można zobaczyć! 🙂

W Parku Chitwan jest tropikalnie i bardzo gorąco. Dla mieszkańców nawet za gorąco, zwłaszcza latem. Kiedyś walczono tu z malarią, która trzebiła ludność, teraz gdy ją ujarzmiono napływają turyści. Przywożą pieniądze i rozwój infrastruktury, co jest bardzo cenione w tym biednym skrawku ziemi. Bo Teraj to ubogi region, tuż przy granicy z Indiami. Jego bogactwem są wyjątkowo urodzajne ziemie i niezwykła przyroda.

w Parku Chitwan
Gharial, niegroźny rybożerny krokodyl

 

Po przeniesieniu się tu prosto z górskich, ostrych krajobrazów kultury tybetańskiej można przeżyć szok, nie tylko temperaturowy. Tu wszystko jest inne: domy,lepianki z błota, inne rysy ludzkich twarzy i kolory ubrań, zielone przestrzenie, bezkresne łąki i krokodyle wygrzewające się na piasku. I wielkie trawy w których skrywają się leniwie żujące nosorożce.

w Parku Chitwan
Orzeźwiająca kąpiel o zachodzie słońca
w Parku Chitwan
Buszujący wśród traw
w Parku Chitwan
drapieżny , mięsożerny krokodyl

Jest ich tam naprawdę dużo i szansa zobaczenia jest stuprocentowa. Nie trzeba się nawet specjalnie starać, bo same przychodzą blisko, nad rzekę granicząca z turystycznym miasteczkiem Sauraha i niczego sobie z tego nie robiąc, chłodzą swoje ogromne cielska w wodzie.

Ale warto wybrać się dalej, do parku. Najpierw jednak trzeba przepłynąć rzekę dłubanką – łódką zrobioną z jednego pnia drzewa. Łódka płynie mocno zanurzona z burtami na poziomie wody, każdy ruch wprowadza ją w kołysanie.

w Parku Chitwan
Przeprawa przez rzekę na specjalnych dłubankach to fajne przeżycie

Przygody w tropikach

A potem zostaje zagłębić się w las, ogromną dżunglę. Piechotą nie da się przejść więc większość turystów wybiera dżipy lub słonie. Jazda dżipem wbrew pozorom nie jest to zły pomysł, a na pewno bardziej humanitarny. Zwierzęta się ich nie boją a jest bezpieczniej niż pieszo, choć z tym różnie bywa😉 Jak opowiadał przewodnik pewna para chciała zobaczyć tygrysy. Wyjechali wcześnie rano i zagłębili się daleko, daleko w dżungle.Siedzieli i czekali. Ale kiedy tygrys naprawdę się pojawił i zaryczał tuż przy samochodzie opierając o niego łapy, to uciekli pod  fotele i płakali. Przewodnik bardzo się śmiał i krzyczał do nich żeby zrobili chociaż zdjęcie. A oni leżeli na podłodze i płakali ze strachu.

Bo z dziką przyrodą w parku  nie ma żartów. Trzeba czuć pokorę , mimo dżipów, broni czy przewodników kiedy staniemy oko w oko ze zwierzęciem nie mamy szans. A zdarzyło mi się to poprzednim razem właśnie w Parku Chitwan. Teraz historia ta brzmi wesoło, ale wzrok nosorożca wpatrzonego we mnie zapamiętam na zawsze.

w Parku Chitwan
Bardzo trudno jest mi orzec czy to ptak czy nosorożec :))))

A było to tak.. po godzinnym przedzieraniu się przez dżungle, lekko znużona, bo nic specjalnego nie widzieliśmy, stwierdziłam, że zatrzymam się na chwilę „za potrzebą”, podobnie zrobił też jeden z naszych strażników. Po chwili zobaczyłam go biegnącego z jeszcze niezasuniętym rozporkiem i przerażonym wzrokiem. Machał rękami, żeby chować się za drzewo. I wtedy, pojawiła się on, wielki, opancerzony nosorożec. Stał przed nami kilka metrów, znieruchomiały. A my czekaliśmy na jego reakcje. Po chwili odwrócił się i dudniąc odbiegł.

Przygoda zakończyła się szczęśliwie, ale wiem, że nie zawsze dobrze się kończy. Strażnicy opowiedzieli nam kilka historii m.in. o dzikim słoniu Ronaldo nawiedzającym wioski i starych tygrysach które uzależniają się od ludzkiej słonej krwi.

w Parku Chitwan
Tutaj z jaj wylęgają się młode Gheriale
w Parku Chitwan
Młode Gheriale przez kilka lat przebywają w ośrodku

Praca strażnika w Parku Chitwan jest niebezpieczna i nisko płatna, robią to pasjonaci, którzy prędzej czy później odchodzą, jak nasz który na pożegnanie pokazał nam dokumenty o przyjęciu go w Polsce do firmy paczkującej mięso. I nie był on jedyny.Cóż niestety taka jest rzeczywistość.

Park Chitwan zdecydowanie jednak warto zobaczyć, mam nadzieję, że będzie on nadal długo schronieniem dla tych wszystkich wspaniałych zwierząt. W ostatnich latach i liczebność ciągle się zwiększa po tym jak wypowiedziano wojnę kłusownikom. (widziałam nawet zamontowane na drzewach kamery). Często oddziały wojska patrolują park na specjalnie wyszkolonych słoniach.

Oby tylko inwazja turystów go nie zadeptała, ale to już wszystko zależny od rozsądku zarządzających parkiem, a liczę że maja go sporo.

w Parku Chitwan

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *